Komunikaty firmy ArcelorMittal w sprawie czwartkowego pożaru

Czwartek pomimo dnia wolnego od pracy był pracowity dla strażaków z Krakowa. Walczyli oni z pożarem, do jakiego doszło w dzielnicy Nowa Huta, a dokładniej przy ulicy Ujastek. Firma ArcellorMittal, na terenie której wiele zastępów straży pożarnej walczyło z ogniem, wydała w tej sprawie dwa oświadczenia. 

Najważniejszą informacją jest to, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Ogień wybuchł około godziny 14 na terenie huty, gdzie zapalił się taśmociąg transportujący miał. Dodatkowym utrudnieniem było to, iż znajdował się on na dość dużej wysokości, co nie ułatwiało pracy strażakom. Na miejsce przybyła nawet cysterna z JRG3 w Krakowie, która bardzo rzadko uczestniczy w akcjach gaśniczych. Ogólnie z ogniem walczyło kilkanaście zastępów straży pożarnej PSP oraz zakładowa straż pożarna huty.

– Informujemy, że dziś po południu w krakowskiej hucie zapalił się taśmociąg transportujący koks. Na miejscu pracuje nasza zakładowa straż pożarna wraz z jednostkami PSP. Dym widoczny jest z daleka, bo taśmociąg znajduje się na wysokości kilkunastu metrów nad ziemią. Pożar się nie rozprzestrzenia. O zdarzeniu poinformowaliśmy Komendę Wojewódzką Straży Pożarnej i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – możemy przeczytać na stronie internetowej firmy ArcelorMittal.

Przedstawiciele ArcelorMittal piszą w swoim drugim komunikacie o udanej akcji gaśniczej. – Informujemy, że ogień, który dziś po południu zajął taśmociąg transportujący koks w krakowskiej hucie został ugaszony. Pożar gasiła zakładowa straż pożarna huty i jednostki PSP – podkreśliła firma, dodając że nie są znane przyczyny zapłonu ognia oraz szkody jakie wyrządził. – Po szczegółowym przeglądzie stanu instalacji będziemy mogli ocenić rozmiar szkód. Nie znamy jeszcze przyczyny powstania pożaru. W tej kwestii przeprowadzone zostanie szczegółowe dochodzenie.

Warto zaznaczyć, że dym widziany był z odległych od Krakowa miejsc. Czytelnicy informowali nas, że widać go było m.in. z Lubonia Wielkiego, czyli masywu górskiego w Beskidzie Wyspowym oraz z Dobczyc. Z pewnością do powietrza dostało się wiele szkodliwych substancji, znajdujących się w miale.