To nie była łatwa służba. Kiedy asp. sztab. Mariusz Motyka ze st. asp. Andrzejem Mrówką z komisariatu w Żabnie wyjeżdżali w teren rano, nie przypuszczali z jak wielkim wyzwaniem tego dnia przyjdzie się im zmierzyć. Całe szczęście wyzwaniu podołali i desperacka walka o życie 41-latka skończyła się zwycięstwem. Dzięki ich determinacji i doświadczeniu, mężczyzna który chciał się podpalić ocalał. Mundurowi odwiedli go od ostatecznego kroku.

Chciał się podpalić, uratowali go policjanci

To nie była łatwa służba. Kiedy asp. sztab. Mariusz Motyka ze st. asp. Andrzejem Mrówką z komisariatu w Żabnie wyjeżdżali w teren rano, nie przypuszczali z jak wielkim wyzwaniem tego dnia przyjdzie się im zmierzyć. Całe szczęście wyzwaniu podołali i desperacka walka o życie 41-latka skończyła się zwycięstwem. Dzięki ich determinacji i doświadczeniu, mężczyzna który chciał się podpalić ocalał. Mundurowi odwiedli go od ostatecznego kroku.

Dwaj dzielnicowi z Żabna rozpoczęli służbę z samego rana. Pierwsze dość spokojne godziny nie zapowiadały tego, co miało wydarzyć się później.

– W południe oficer dyżurny przyjął zgłoszenie od mieszkanki miejscowości oddalonej kilka kilometrów od miasteczka, że jej mąż wyszedł z domu, zabrał kanister z benzyną i zamierza zrobić sobie krzywdę. Przyczyną tak dramatycznego kroku miały być osobiste problemy – relacjonuje asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy Zespołu ds. Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.

Aby jak najszybciej dotrzeć z pomocą i zapobiec najgorszemu, zadanie powierzone zostało znajdującym się najbliżej dzielnicowym, którzy co sił pognali i kilka minut później byli już na miejscu. Wspólnie z przerażoną kobietą pobiegli do pomieszczenia gospodarczego gdzie zastali 41-latka. Na kolanach trzymał on kanister z benzyną, a w ręce zapalniczkę i kiedy tylko zobaczył wchodzących, oblał się benzyną i zaczął krzyczeć, że jeżeli ktokolwiek zbliży się do niego, podpali się.

– Sytuacja stała się dramatyczna i wydawać by się mogło bez wyjścia. Ale mundurowi, którzy w swojej pracy spotykają się z różnymi sytuacjami, wymagającymi nie tylko stalowych nerwów ale również błyskawicznej reakcji, wiedzieli co zrobić. Podczas prowadzonej w delikatny, acz zdecydowany sposób rozmowy, trwającej dobrych kilka minut, z których każda wydawała się być wiecznością, nakłonili mężczyznę aby zrezygnował ze swojego planu i odłożył źródło ognia – opisuje przedstawiciel tarnowskich stróżów prawa.

Z pomocą mundurowych desperat wrócił do domu, gdzie zdjął z siebie mokre od benzyny ubrania. Policjanci wezwali służby medyczne, a te zdecydowały o zabraniu pana do szpitala.

Zobacz także
Zobacz także