Legia pokonuje Leicester i jest liderem!

Legia Warszawa kontynuuje świetną passę w europejskich pucharach. Tym razem, na własnym stadionie pokonała angielski Leicester i z kompletem punktów jest liderem grupy C Ligi Europy 2021/2022. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Mahir Emreli. 

Przed startem fazy grupowej Ligi Europy wydawało się, iż piłkarze z Warszawy będą chłopcami do bicia. Szalona kontra w spotkaniu ze Spartakiem i trzy punkty dawały nadzieję polskich kibiców na wielkie emocje w tegorocznych rozgrywkach. Fani Legii z pewnością nie spodziewali się tego, co wydarzyło się w czwartkowy wieczór przy Łazienkowskiej. Do stolicy Polski przyjechała bowiem ekipa FC Leicester City, która w poprzednich rozgrywkach Premier League uplasowała się na piątej pozycji.

Od początku spotkania nie było widać różnicy klas. Ba, to warszawska ekipa prezentowała się o wiele lepiej. Już w 2 minucie potyczki mogło być 1:0, ale strzał Mattiasa Jonosona ręką zatrzymał obrońca gości. Po analizie VAR arbiter nie zdecydował się jednak wskazać na jedenasty metr. Kwadrans później świetna akcja Legii została zakończona niecelnym strzałem Mahira Emreliego. Bramka i tak nie została by uznana, ponieważ sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego.

Łazienkowska w euforii

W 31 minucie meczu za sprawą Emreliego było 1:0 dla Legii. Azerski piłkarz świetnie ograł kilku obrońców i niesygnalizowanym strzałem pokonał bramkarza angielskiego klubu. Golkiper nie miał szans przy tym trafieniu, a piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce, wprowadzając w trans kibiców zgromadzonych na stadionie przy Łazienkowskiej.

Po straconej bramce goście przeszli do ofensywy. Misztę próbowali pokonać m.in. Timothy Castagne i Ayoze Perez, jednak ich próby były nieskuteczne. Leicester City cieszyło się z remisu w 48 minucie, ale gol nie został uznany z powodu faulu na Emrelim.

Bezskuteczne ataki Leicester

Piłkarze z Warszawy w kolejnych minutach cofnęli się i zrobili rywalom więcej miejsca w środku pola. Dlatego też Anglicy czuli się na połowie mistrzów Polski bardzo swobodnie. W 66 minucie cudowną paradą popisał się bramkarz Legii, odbijając uderzenie głową Jannika Vestergaarda.

Bohaterem angielskiego Leicester mógł być James Maddison, który wprowadził duże zamieszanie w szeregach Wojskowych. Kwadrans przez końcowym gwizdkiem jego rajd w ostatniej chwili powstrzymał Mateusz Wieteska. Chwilę później strzał piłkarza minął golkipera gospodarzy. Na całe szczęście sytuację wyjaśnili obrońcy.

Dwie „setki” w końcówce

Ostatnie minuty pojedynku to dwie stuprocentowe sytuacje Warszawian. W 88 minucie tylko fantastyczna interwencja Kaspera Schmeichela uratowała Leicester od utraty drugiej bramki. Lirim Kastrati zwiódł dwóch obrońców w polu karnym, jednak jego strzał golkiper sparował na słupek.

Chwile później znakomitą akcję przeprowadził po raz kolejny wprowadzony na boisko reprezentant Kosowa. Zamiast strzelać, oddał piłkę do Tomasa Pekharta, który fatalnie chybił, mogąc przypieczętować wygraną.

Na całe szczęście, tym razem powiedzenie „niewykorzystane sytuacje się mszczą” nie spełniło się. Podopieczni Czesława Michniewicza odnotowali wielki sukces i z kompletem punktów przewodzą w tabeli grupy C Ligi Europy.

Legia Warszawa 1-0 Leicester City FC
Mahir Emreli 31′

Fot. Mateusz Kostrzewa/Legia.com