1,2 miliona dzików odstrzelonych w ostatnich latach

Wiceminister środowiska i gospodarki wodnej Edward Siarka zapowiedział intensyfikacje odstrzałów dzików. Według niego w wielu powiatach Wielkopolski i Pomorza zostaną odstrzelone wszystkie zwierzęta. W ostatnich latach pozyskano 1,2 miliona dzików. 

Wiceszef resortu klimatu i środowiska podkreślił w rozmowie z PAP, że narracja dotycząca tego, iż rzekomo myśliwi nie walczą z afrykańskim pomorem świń, jest dla niego zaskakująca i niezrozumiała.

– Wystarczy spojrzeć na twarde liczby, które potwierdza również Główny Inspektorat Weterynarii. W ostatnich latach, tzn. od wejścia w życie przepisów dotyczących walki z ASF, myśliwi pozyskali 1,2 mln dzików. W roku łowieckim 2020-2021 odstrzelono 380 tys. dzików, a rok wcześniej było 414 tys. Odstrzały przyspieszyły szczególnie w 2019 roku, kiedy umożliwiono polowanie z noktowizją. W 2019 roku w trakcie jednego miesiąca pozyskano 50 tys. dzików. Twierdzenia, że rzekomo koła łowieckie nie realizują planów łowieckich i odstrzału sanitarnego są fałszywe i nie mają kompletnie potwierdzenia w faktach – zaznaczył Siarka.

Fałszywa narracja

Wiceminister ocenił, że taka „fałszywa narracja” wynika z pewnych uzasadnionych obaw rolników, że nie udało się do tej pory powstrzymać ekspansji ASF. – Powtarza się, że dzik jest wektorem choroby, ale tak naprawdę wirusa przenosi człowiek. Prawda jest taka, że kluczową rolę mającą zabezpieczyć nas przez ASF jest bioasekuracja. Niestety jej brak często powoduje, że wirus się roznosi. Były tereny gdzie nie odnotowano padłych dzików w zw. z ASF, a wirus nagle pojawił się w oborach – zauważył.

Według Siarki stawianie w kontrze rolników i myśliwych do niczego nie prowadzi, a tylko generuje niepotrzebne napięcia i konflikt. – Jesteśmy sojusznikami, a nie wrogami i taka negatywna narracja wprowadzana przez Agrounię, nie jest potrzebna. Należy usprawnić komunikację, poprawić bioasekurację – zaznaczył.

Sprzeciw w sprawie likwidacji PZŁ

Siarka sprzeciwia się pomysłowi likwidacji Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ) i powołania w jego miejsce agencji, która – według koncepcji Sławomira Izdebskiego, przewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych – miałaby prowadzić gospodarkę łowiecką. – Jeśli chcemy sobie zrobić krzywdę, to proszę bardzo. Chciałbym jednak przypomnieć, że myśliwi wykonują zadania państwa, ponieważ zwierzyna łowna należy do Skarbu Państwa. Łowczy wywiązują się również ze swoich zobowiązań. Mam wrażenie, że kwestia powstania agencji ma związek z jakimiś kwestiami biznesowymi, a jej stworzenie to wywarzanie już otwartych drzwi – dodał.

Wiceszef resortu klimatu i środowiska wracając do tematu ASF przypomniał, że często podawany jest przykład Danii, jako państwa, które poradziło sobie z tym problemem poprzez odstrzał całej tamtejszej populacji dzików. – To jest jednak zły przykład, ponieważ w Danii praktycznie nie ma lasów, a przed odstrzałem było tam tylko kilkaset dzików. W Polskich warunkach przyrodniczych policzenie wszystkich dzików, czy też odstrzał wszystkich dzików jest niemożliwy. Eliminacja całej populacji tych zwierząt byłaby też katastrofalna dla środowiska naturalnego – zaznaczył.

Przyśpieszenie odstrzałów

Wiceminister zapowiedział, że mimo to odstrzał dzików ma przyspieszyć i będzie on większy. – Po spotkaniu z łowczymi, Naczelną Radą Łowiecką zdecydowaliśmy się podnieść dotychczasowe plany odstrzału dzika w okręgach o 100 proc. Główny Lekarz Weterynarii wyznaczył ponadto siedem powiatów, gdzie dziki zostaną całkowicie odstrzelone – poinformował.

Dopytywany o jakie powiaty chodzi wskazał, że mają być to tereny, gdzie znajdują się największe zagłębia hodowli trzody chlewnej m.in. w woj. wielkopolskim i pomorskim.

Siarka pytany o doniesienia, jakoby ministerstwo miało wnioskować o zezwolenie na sanitarny odstrzał dzików na terenach objętych stanem wyjątkowym potwierdził, że takie starania rzeczywiście zostały podjęte. – Chodziło o to, by na tym terenie nie powstały nowe ogniska ASF. Przywrócenie sanitarnych odstrzałów na tym terenie byłoby jednak trudne ze względu na to co się dzieje po drugiej stronie granicy. Nie będziemy forsować tego pomysłu, poczekamy do ustania stanu wyjątkowego na tym terenie – powiedział. (PAP)

autor: Michał Boroń