sekcji zwłok

Morderca 7-letniego syna w areszcie

Mężczyzna, który zamordował swojego 7-letniego syna ciosami nożem trafił do aresztu. Decyzją sądu został przetransportowany ze szpitala, w którym przebywał po makabrycznej zbrodni. Obywatelowi Ukrainy grozi 25-lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego pozbawienia wolności. 

Prokuratura Rejonowa w Tarnowie wszczęła śledztwo w tej sprawie.  Podczas gdy śledczy zbierali materiał dowodowy i ustalali okoliczności  tej rodzinnej tragedii,  27-latek przez cały czas pobytu w szpitalu był pilnowany przez  tarnowskich policjantów.

– Po skompletowaniu  materiału dowodowego prokurator przedstawił  27-latkowi zarzuty  zabójstwa syna i usiłowanie zabójstwa żony.  W zeszłym tygodniu, na wyjazdowym posiedzeniu, tarnowski sąd na wniosek prokuratury wydał decyzję o umieszczeniu podejrzanego w areszcie śledczym. Natomiast w  tym tygodniu zapadła decyzja, że stan zdrowia podejrzanego pozwala na jego transport – informuje Komenda Miejska Policji w Tarnowie.

14 października  podejrzany  został przetransportowany specjalnym konwojem  karetką pogotowia w asyście tarnowskich policjantów  do aresztu śledczego. Teraz będzie on oczekiwał na kolejne decyzje, jakie będą zapadały w jego sprawie. Ukrainiec musi się liczyć z karą 25-lat pozbawienia wolności lub karą dożywotniego pozbawienia wolności – zgodnie z polskim kodeksem karnym.

Makabryczne zabójstwo syna

O tragedii pisaliśmy w tym artykule. Sekcja zwłok wykazała okoliczności śmierci siedmiolatka. Zginął on od trzech ciosów zadanych nożem w plecy. Jeden z nich był na tyle mocny, że przebił płuco dziecka i uszkodził inne organy wewnętrzne.

Sprawca zdarzenia, Dymitr T. przebywał w szpitalu z ranami ciętymi i kłutymi, a także złamaną miednicą. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnowie. Mężczyzna będzie miał postawiony zarzut zabójstwa 7-letniego dziecka oraz usiłowania zabójstwa swojej 28-letniej żony. Rzecznik prokuratury Mieczysław Sienicki poinformował także, że lekarze nie zgadzają się jeszcze na przesłuchanie mężczyzny.

źródło: Małopolska Policja