Porażka z Węgrami po tragicznej grze

Gwizdy na Stadionie Narodowym po zakończeniu pojedynku z Węgrami są jak najbardziej zasłużone. Biało-czerwoni przegrali spotkanie kończące zmagania w eliminacjach do MŚ 2022 1:2 i tym samym mogą nie być rozstawieni w pierwszym meczu barażowym. Styl gry Polaków lepiej przemilczeć…

Mecz z Węgrami był pojedynkiem o pewne rozstawienie w meczach barażowych o udział w Mistrzostwach Świata, które w 2022 roku odbędą się w Katarze. Trener Paulo Sousa postanowił dać odpocząć Robertowi Lewandowskiemu oraz Kamilowi Glikowi. Nie zagrał również pauzujący za żółte karki Grzegorz Krychowiak. Remis w tym spotkaniu był celem minimum, jako się okazało nieosiągalnym z takim stylem gry.

Brzydka gra…

Początek pojedynku z Madziarami nie zapowiadał takich kłopotów. Polacy panowali w grze, jednak brakowało dobrego wykończenia akcji. Była to jednak gra pełna fauli, strat i typowej, podwórkowej kopaniny. Dwa strzały, dodajmy bardzo słabe w wykonaniu Jakuba Modera to było zdecydowanie za mało jak na drużynę, która aspiruje do występu na Mundialu. Ciężko oglądało się ten mecz przyjaźni…

Niestety w 34 minucie przegrywaliśmy 0:1. Głupi faul na 40 metrze Karola Linettego dał rywalom okazję na zdobycie bramki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. I tak się stało. Po strąceniu piłki głową Tymoteusza Puchacza, Andras Schäfer tylko ją musnął i pod nogami Szczęsnego umieścił w siatce bramki. Do przerwy nic się już nie zmieniło.

Chwila nadziei i czar prysł…

Polacy wyglądali na murawie jak turyści, którzy zgubili się w dużym mieście. Dopiero gol po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Karola Świderskiego w 61 minucie nieco uspokoił sytuację. Liczyliśmy więc na pójście za ciosem. Owszem Polacy zaczęli prezentować się lepiej, ale bardzo brakowało przede wszystkim Roberta Lewandowskiego w ataku oraz Kamila Glika w obronie.

Węgrzy natomiast wyglądali, jakby to oni chcieli być rozstawieni w barażach. I w 81 minucie uciszyli Stadion Narodowy za sprawą bramki, którą strzelił Daniel Gazdag i tym samym ustalił wynik spotkania.

Głupie decyzje Sousy

To, co przed spotkaniem zrobił trener Paulo Sousa jest piłkarskim kryminałem. Selekcjoner Polaków wiedział, że musimy ten mecz co najmniej zremisować, aby w barażach być ekipą rozstawioną. Tym bardziej dziwi fakt, że obecnie najlepszy piłkarz świata Robert Lewandowski nie zostaje brany pod uwagę przy ustaleniu składu. Tak samo sytuacja wygląda z Kamilem Glikiem. Są to piłkarze, wokół których kręci się gra ofensywna i defensywna całej reprezentacji.

Jeżeli jutrzejsze wyniki nie będą po myśli biało-czerwonych, pierwszy mecz barażowy z bardzo silną, europejską reprezentacją zagramy na wyjeździe. I z taką grą może to być koniec marzeń o Mistrzostwach Świata.

Polska 1-2 Węgry
Karol Świderski 61 – András Schäfer 37, Dániel Gazdag 80