Frydrych ratuje fatalnie grającą Wisłę…

Piłkarze Wisły Kraków do ostatniej akcji przegrywali w Poznaniu z miejscową Wartą 0:1. Po raz kolejny Białą Gwiazdę uratował Michal Frydrych, który uderzeniem głową zagwarantował podopiecznym trenera Guli jedno oczko z najsłabszym zespołem PKO Ekstraklasy. 

Takie mecze w wykonaniu Białej Gwiazdy do piłkarski kryminał. Rywalem piłkarzy trenera Adriana Guli był najsłabszy zespół PKO Ekstraklasy – Warta Poznań. Na murawę piłkarze z Krakowa wyszli w ustawieniu…defensywnym. Po raz kolejny potyczkę Wiślaków oglądało się, najdelikatniej mówiąc bardzo źle…

“Spalony” początek i nudna pierwsza połowa

Mecz rozpoczął się dla Krakowian najgorzej jak mógł. Już po kilkudziesięciu sekundach gospodarze wyszli na prowadzenie. Na całe szczęście sędzia Raczkowski odgwizdał spalonego i Wiślacy wrócili z dalekiej podróży. Po raz kolejny jednak fatalnie weszli w spotkanie, co jest bardzo złym sygnałem. W szóstej minucie meczu Wiślacy odpowiedzieli strzałem Yawa Yeboaha, który pewnie złapał Adrian Lis.

Spotkanie toczyło się w trudnych warunkach, szczególnie patrząc na mroźną temperaturę. Piłkarze jednak nie rozgrzewali kibiców zgromadzonych na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim. Gra była bardzo chaotyczna, a oba zespoły nie były w stanie stworzyć pod bramką rywali groźnych sytuacji. Piłkarze Wisły Kraków oczywiście mieli wysokie posiadanie piłki, ale na nic się to nie przełożyło.

… gdyby nie Frydrych

Kibice Białej Gwizdy mieli nadzieję na lepszą grę swoich podopiecznych w drugiej odsłonie spotkania. To Warta Poznań zaczęła jednak dominować i raz za razem atakować. Wisła tak naprawdę była lepsza jedynie w posiadaniu piłki, które na nic się zdało. W 65 minucie stało się to najgorsze. W zamieszaniu w polu karnym Białej Gwiazdy bardzo dobrze odnalazł się Adam Zreľák, który otworzył wynik spotkania.

Po ciosie zadanym przez najsłabszy obecnie zespół PKO Ekstraklasy piłkarze z Krakowa zostali podrażnieni. Ich ataki kończyły się jednak na kluczowych podaniach, które albo były niedokładne, albo po prostu brakowało pomysłu na dotarcie pod bramkę Warty. Udało się to dopiero w doliczonym czasie gry. Dor Hugi, który wszedł w końcówce spotkania, świetnie dośrodkował piłkę wprost na głowę Michala Frydrycha. Czech po raz kolejny uratował Białą Gwiazdę.

Warta Poznań – Wisła Kraków 1:1 (0:0)
1:0 Zreľák 65′
1:1 Frydrych 90+3’

fot. B. Ziółkowski – galeria z meczu na stronie www.wisla.krakow.pl

Skomentuj post