Monika i Kamil z Krakowa pomagają Dimowi Basovi z SMA

7 400 000 złotych – tyle potrzeba, aby spełnić marzenie malutkiego Dmytra. Niespełna roczny chłopiec zmaga się z rdzeniowym zanikiem mięśni SMA. Czasu na ratunek jest bardzo niewiele, a życie malucha zależy tylko i wyłącznie od Was.

Celem pomocy jest zebranie funduszy na terapię genową (Zolgensma) – zwaną „najdroższym lekiem świata”. Lek kosztuje ponad 9 milionów złotych(!!!). Na stronie zbiórki Siepomaga, gdzie Dima jest zgłoszony od lipca udało się uzbierać jedynie około 60 tysięcy złotych. W takim tempie chłopiec nie doczeka leczenia.

LINK DO ZBIÓRKI

W ostatnim czasie opinia publiczna coraz częściej jest informowana o tej chorobie i o dzieciach, które potrzebują wsparcia milionów osób. Tylko to może zagwarantować nie tylko godne życie. To jest jedyna szansa aby maluchy mogły w ogóle żyć. – Nie potrafię przejść obojętnie obok takich apelów, dlatego postanowiłam działać. Założyłam komitet społeczny, by móc prowadzić zbiórkę publiczną dla Dimy. Próbuję wychodzić do ludzi, kwestować na ulicach, udzielam się na licytacjach charytatywnych, ale to wciąż jest mało. Jedna osoba nie jest w stanie zebrać tak niemożliwych pieniędzy. Jest garstka wolontariuszy zaangażowanych w pomoc Dimie, ale to kropla w morzu potrzeb. Wolontariuszem jest znany w mediach Kamil Stawiarz z Krakowa, co warto zaznaczyć. Bardzo mi pomaga – mówi Monika Bukowiecka, inicjatorka akcji. 

Apel do redakcji M jak Małopolska

Zwracam się więc z ogromną prośbą o wsparcie w nagłośnieniu zbiórki. Chciałabym, aby na razie nasza społeczność lokalna – krakowska, dowiedziała się o Dimie, o tym, że można pomagać, że warto pomagać.

Wprawdzie Dima nie jest Krakusem, (aktualnie mieszka w Warszawie), ale ja jestem rodowitą Krakuską i tu – w swojej małej ojczyźnie – działam. Musimy być ponad podziałami. Musimy pokazać, że każdy ma prawo do życia, bez względu na jego narodowość czy status społeczny. Wierzę, że z Państwa przychylnością uda się stworzyć prężnie działającą lokalną inicjatywę charytatywną.

Dzięki nawet krótkiej wzmiance medialnej o naszych działaniach wolontariackich i o problemach SMA-ków w ogóle, możemy zwiększyć świadomość społeczną i zasięg oddziaływań charytatywnych. Ludzie na prawdę mają dobre serca i chcą pomagać, tylko trzeba do nich wyjść, trzeba ich poinformować, poinstruować. A kto jak nie Państwo – czwarta władza Polski. 

Wraz z Kamilem Stawiarzem z Krakowa kwestowaliśmy dla Dimy Basova po Krakowie. Pierwszym celem zbierania do puszek była Nowa Huta, ale chcemy zbierać również na terenie Rynku oraz w innych zakątkach Krakowa. Pragniemy by o nas usłyszała cała Polska i Kraków. POD HASŁEM KRAKOWIANIE JEDNOCZĄ SIĘ DLA DIMY BASOWA Chorego z SMA.

Tu znajduje się link do zgody na zbiórkę: http://zbiorki.gov.pl/zbiorki/zbiorki/szczegoly-zbiorki.xhtml?zbiorka_nazwa=Pomoc%20dla%20Dmytro&v=-197269885167454880523328581760653226075261763568

Rodzice chłopca także proszą o pomoc

Nie rusza rączkami i nóżkami, nie trzyma główki, nie obraca się na brzuszek. A jeśli przestanie oddychać? Nie, to nie może się wydarzyć… Nie mój synek, nie maleństwo, które dopiero co zaczęło swoje życie… Mieliśmy mnóstwo planów i marzeń, dziś błądzimy, desperacko szukając ratunku. Los wplątał nas w okrutny wyścig, którego stawką jest przyszłość Dimy…

Krążyliśmy od lekarza do lekarza, odbijaliśmy się od drzwi do drzwi, w bezsenne noce nerwowo przeszukiwaliśmy internet, ale i tak przez myśl nie przeszło nam, że to pierwszy akt takiego dramatu! W końcu, po kolejnych dwóch miesiącach usłyszeliśmy trzy litery, które bez żadnej zapowiedzi wdarły się w nasze życie i postanowiły je zniszczyć – SMA…

Dima już zawsze będzie chory. Nieświadomie przekazaliśmy mu wadliwy gen, skazaliśmy na cierpienie… Ale dziś zrobimy wszystko, by go uratować! By zapewnić mu dobrą przyszłość. Nasze wszystko, to jednak za mało. Jedyną nadzieję daje terapia genowa, horrendalnie drogi lek, podany raz w życiu może zahamować niszczycielskie skutki choroby synka. Na ten lek nas nie stać, dlatego błagamy – pomóż nam!