Polscy szczypiorniści w drugiej fazie Mistrzostw Europy

Znakomicie spisują się nasi szczypiorniści w trwających Mistrzostwach Europy, które rozgrywane są na Słowacji i Węgrzech. Po pokonaniu Austrii oraz Białorusi, biało-czerwoni zapewnili sobie awans do drugiej fazy turnieju. Mecz z Niemcami zadecyduje o pierwszej pozycji w grupie. 

Przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy bukmacherzy nie stawiali Polaków w roli faworytów, nawet do wyjścia z grupy. Jednak dwie pierwsze potyczki pokazały, że możemy ugrać o wiele więcej, niż tylko awans do kolejnej rundy europejskiego czempionatu.

Zwycięstwo na inaugurację

Pierwszym rywalem biało-czerwonych byli piłkarze ręczni z Austrii. Od początku spotkanie było bardzo wyrównane, a Polacy wyszli na prowadzenie przy stanie 6:5. Później utrzymywali przewagę jednej lub dwóch bramek. Pod koniec pierwszych 30 minut nasi szczypiorniści przyśpieszyli i schodzili na przerwę z zapasem trzech bramek (17:14).

Druga część meczu to coraz większa przewaga. Polacy szybko powiększyli przewagę do pięciu bramek i nie pozwalali zbliżyć się do siebie rywalowi z Austrii. Spokój lekko zaburzyła sytuacja z 48 minuty potyczki, kiedy to faulował Sićko, a zawodnicy ruszyli do bójki. Po analizie VAR sędziowie wykluczyli z gry naszego lewego rozgrywającego. Na boisku jednak niewiele się zmieniło i ostatecznie odnieśliśmy zwycięstwo 36:31, a tytuł MVP zdobył strzelec 12 bramek Arkadiusz Moryto.

Rozgromiona Białoruś 

Tylko przez moment pojedynek z naszymi wschodnimi sąsiadami był wyrównany. Od stanu 3:3 biało-czerwoni rzucili pięć bramek z rzędu i odskoczyli rywalom. Obrona Polaków była na tyle mocna, że Białorusini nawet w przewadze niewiele mogli zdziałać. Dodatkowo sami sobie zaszkodzili. W 19 minucie Mikalai Aliochin postanowił zabawić się w boksera i wymierzył cios w Michała Olejniczaka, za co otrzymał czerwoną i niebieską kartkę. Pod koniec pierwszej odsłony nasi piłkarze ręczni mieli szansę na powiększenie prowadzenia, jednak Arkadiusz Moryto nie wykorzystał karnego oraz rzutu do pustej bramki i ostatecznie było 14:11.

Drugie 30 minut to kompletna dominacja biało-czerwonych. Mimo tego, iż po 40 minutach gry było 18:15 i nie byliśmy w stanie uzyskać większej przewagi, to później zaczęliśmy dominować. Na boisko powrócić po ciosie Olejniczak i gra zaczęła wyglądać o wiele lepiej. Wspaniała gra w obronie i przede wszystkim skuteczny atak pozwolił na szybkie odskoczenie i pełną dominację. Przy stanie 25:18 Białorusini wiedzieli, że już nic nie są wstanie zrobić i pomimo rotacji składem przez trenera Patryka Rombela mecz zakończył się wynikiem 29:20. Tytuł MVP tym razem trafił do Michała Olejniczaka.

fot. EHF

Skomentuj post

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.