Polska remisuje w Rotterdamie z Holandią!!!

Wielki sukces polskiej reprezentacji w piłce nożnej podczas trzeciego meczu w Lidze Narodów 2022. Na stadionie w Rotterdamie biało-czerwoni, występujący w eksperymentalnym składzie, przy wsparciu polskich kibiców zremisowali z Holendrami 2:2, po trafieniach Mattyego Casha oraz Piotra Zielińskiego. 

Bez Roberta Lewandowskiego w kadrze meczowej, ale za to z debiutantem Jakubem Kiwiorem na środku obrony i Nicolą Zalewskim po raz pierwszy w podstawowym składzie drużyny narodowej – takie decyzje przed spotkaniem w Rotterdamie podjął Czesław Michniewicz. Selekcjoner biało-czerwonych, zgodnie z zapowiedzią, w bramce – w trzecim kolejnym meczu z rzędu – postawił na innego zawodnika. Tym razem szansę otrzymał Łukasz Skorupski, który rozegrał dotychczas sześć spotkań w kadrze.

– Na reprezentację przyjeżdżam od dziesięciu lat, od sześciu jestem powoływany regularnie, ale przez ten czas wystąpiłem w zaledwie paru meczach. Mało, prawda? A każdy chce grać! Jestem patriotą. Powołania do drużyny narodowej traktuję jak spełnienie marzeń z dzieciństwa. To ogromna duma, honor i zaszczyt, kiedy można reprezentować swój kraj. Dlatego, kiedy tylko przyjeżdżam na kadrę, daję z siebie wszystko. Wiadomo, że konkurencja jest wielka. Nie boję się jednak wyzwań i jestem cały czas gotowy, aby wskoczyć między słupki. Jeśli trener na mnie postawi, nie zawiodę – mówił w wywiadzie dla Łączy Nas Piłka Skorupski.

31-letni zawodnik od początku czerwcowego zgrupowania wiedział, że zagra właśnie z Holandią i szykował się do tego spotkania. Jego rola miała być inna niż zawsze. W sobotę był jednym z dwóch najstarszych piłkarzy w podstawowym składzie, obok Grzegorza Krychowiaka, który wybiegł na boisku z opaską kapitana na ramieniu. Miał bowiem najwięcej występów w kadrze, aż 90. Obaj ci zawodnicy mieli być w tym meczu liderami zespołu i wspierać mentalnie młodszych kolegów. A tych w podstawowym składzie nie brakowało. Pod nieobecność jednego z filarów, Kamila Glika, szansę na środku obrony koło Jana Bednarka dostał Jakub Kiwior. Michniewicz już wcześniej komplementował zawodnika Spezii Calcio, a w Rotterdamie dał mu szansę gry. Występu nie mógł się także doczekać Nicola Zalewski, odkrycie tego sezonu w AS Romie. 20-latek wygrał ze swoją drużyną rozgrywki Ligi Konferencji Europy UEFA. Konsekwentnie stawia na niego sam Jose Mourinho.

Zalewski nie krył wielkich emocji przed pierwszym gwizdkiem. Podobnie zresztą, jak wszyscy kibice, którzy zasiedli na trybunach słynnego „De Kuip”. Spotkanie w Rotterdamie poprzedziła piękna ceremonia otwarcia. Wszyscy fani bawili się w rytm muzyki. Stadion był wypełniony po brzegi. Licznie w Holandii stawili się również polscy kibice, którzy nie zamilki ani na chwilę. „Gramy u siebie. Polacy, gramy u siebie!” – niosło się po Rotterdamie.

Biało-czerwoni od początku spotkania próbowali wysokiego pressingu na połowie przeciwnika. Zespół Louisa van Gaala bez pośpiechu rozgrywał piłkę. W 3. minucie Holendrzy stworzyli sobie pierwszą okazję. W pole karne Polaków groźnie dośrodkował Daley Blind, ale sytuację wyjaśnił Jakub Kiwior, który przytomnie wybił futbolówkę poza boisko. Debiutant w drużynie narodowej grał bardzo pewnie, po chwili zaliczył kolejny dobry odbiór.

W 7. minucie Holendrzy ponownie zaatakowali. Po składnej wymianie podań obok bramki Skorupskiego uderzył jednak Davy Klaassen. 120 sekund później pierwszą składną akcję przeprowadzili Polacy. Nicola Zalewski ładnie pokazał się na lewej stronie, ale jego dośrodkowanie zostało zablokowane. Następnie w pole karne odważnie próbował wejść Piotr Zieliński, lecz nie pozwolił mu na to Jurrien Timber. Biało-czerwoni wychodzili pressingiem coraz wyżej i Holendrzy mieli z tym problem. Dobrze w odbiorze grali Jacek Góralski i Krychowiak.

Euforia Polaków w Rotterdamie

W 18. minucie biało-czerwoni objęli prowadzenie. Nicola Zalewski pięknie przerzucił piłkę na prawą stronę boiska, tam opanował ją Matty Cash, wygrał pojedynek z Blindem i precyzyjnym, płaskim strzałem w długi róg pokonał Marka Flekkena. Dla zawodnika Aston Villi było to debiutanckie trafienie w narodowych barwach.

Holendrzy rzucili się do odrabiania strat. Najpierw z dystansu uderzył Steven Berghuis, ale piłkę odbił Skorupski. Do dobitki od razu ruszył Blind i kopnął daleko obok bramki. Polacy mieli w tej sytuacji sporo szczęścia. W kolejnej akcji pokazał się Memphis Depay, ale ostatecznie przegrał pojedynek z Cashem. Napastnik FC Barcelony nie dawał jednak za wygraną i po chwili spróbował ponownie. Znów bez powodzenia, jego strzał pewnie wyłapał Skorupski.

Holendrzy mieli przewagę, ale nie potrafili stworzył większego zagrożenia pod bramką Polaków, którzy umiejętnie się bronili i wyczekiwali swoich okazji. Szansa przyszła w 45. minucie. Ładną akcję przeprowadził Zieliński i próbował zagrać na wolne pole do Krzysztofa Piątka, lecz podanie w ostatniej chwili zostało zatrzymane. Biało-czerwoni do szatni schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.

Krótkie prowadzenie 2:0

Gdy kibice nie zdążyli się jeszcze wygodnie rozsiąść na swoich miejscach, Polacy strzelili drugiego gola. Po prostopadłym podaniu Piątka Przemysław Frankowski i Zieliński znaleźli się w sytuacji dwóch na jednego z holenderskim bramkarzem. Filigranowy skrzydłowy ze spokojem dograł do zawodnika SSC Napoli, a ten pewnie umieścił piłkę w siatce. Prowadzący spotkanie Halil Umut Meler początkowo bramki nie uznał, wskazując na spalonego, lecz po analizie VAR zmienił swoją decyzję, biało-czerwoni prowadzili już dwiema bramkami.

Holendrzy odpowiedzieli błyskawicznie. W 51. minucie w pole karne Skorupskiego mocno dośrodkował z lewego skrzydła Blind, a akcję celnym strzałem wykończył Klaassen. Na tym jednak jeszcze nie był koniec, bowiem 180 sekund później, po dograniu Depaya, Skorupskiego mocnym strzałem pokonał Denzel Dumfries i doprowadził do remisu. „De Kuip” wybuchło z radości, ale za wcześnie, gdyż sędzia znowu potrzebował analizy VAR. Ponownie potwierdziła ona słusznie zdobytą bramkę. Biało-czerwoni byli zdezorientowani, ale Czesław Michniewicz pokrzykiwał zza linii, aby się uspokoili i grali dalej swoje.

W 64. minucie Bartosz Bereszyński został sfaulowany przez Dumfriesa. Holender zasugerował, że Polak „symulował”, zrobiła się napięta atmosfera, zawodnicy skoczyli do siebie. We wszystko wmieszali się jeszcze Skorupski i Bergwijn. Obaj zostali upomniani przez sędziego żółtymi kartkami. Nie był to koniec przepychanek w tym meczu. Żadna ze stron nie zamierzała odpuszczać.

W 69. minucie Depay wycofał futbolówkę do znajdującego się z lewej strony pola karnego Blinda. Ten znalazł się w świetnej sytuacji, ale strzelił niecelnie. Po chwili odpowiedzieli Polacy. Prawym skrzydłem przedarł się Frankowski i dostrzegł wbiegającego środkiem Krychowiaka. Kapitan drużyny narodowej natychmiast uderzył, jednak wprost w pewnie interweniującego Flekkena.

Niewykorzystany karny

W końcówce spotkania sędzia Halil Umut Meler podyktował rzut karny za zagranie ręką Casha. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Depay, ale trafił w słupek. Po chwili napastnik Barcelony spróbował swoich sił raz jeszcze i mocno strzelił głową, ale Skorupski fantastycznie przerzucił piłkę nad poprzeczką. 31-letni bramkarz był tego dnia najpewniejszym punktem reprezentacji Polski.

– Chcemy udowodnić, że potrafimy grać w piłkę, że umiemy rywalizować. Najważniejsze jest teraz to, żebyśmy jako drużyna, sami sobie udowodnili, że potrafimy w trudnych momentach trzymać się razem i przetrwać te trudne chwile. Takie jest nasze zadanie na mecz z Holandią – mówił na konferencji prasowej przed spotkaniem w Rotterdamie Jan Bednarek. Zadanie zostało wykonane. Biało-czerwoni zremisowali z Holandią 2:2. Pokazali, że są drużyną. Już za trzy dni zagrają zaś na PGE Narodowym w Warszawie z Belgią.

Holandia – Polska 2:2 (0:1)

Bramki: Davy Klaassen 51, Denzel Dumfries 54 – Matty Cash 18, Piotr Zieliński 49.

Holandia: 13. Mark Flekken – 2. Jurriën Timber (65, 12. Jordan Teze), 6. Stefan de Vrij, 5. Nathan Aké – 22. Denzel Dumfries, 11. Steven Berghuis (65, 20. Teun Koopmeiners), 21. Frenkie de Jong, 14. Davy Klaassen (65, 9. Cody Gakpo), 17. Daley Blind – 7. Steven Bergwijn (77, 19. Wout Weghorst), 10. Memphis Depay.

Polska: 12. Łukasz Skorupski – 2. Matty Cash, 5. Jan Bednarek, 4. Jakub Kiwior, 18. Bartosz Bereszyński – 7. Przemysław Frankowski (84, 5. Kamil Glik), 10. Grzegorz Krychowiak, 6. Jacek Góralski (58, 17. Szymon Żurkowski), 20. Piotr Zieliński, 21. Nicola Zalewski – 23. Krzysztof Piątek.

Żółte kartki: Berghuis, Bergwijn, De Jong – Krychowiak, Bednarek, Skorupski, Zieliński, Żurkowski.

Sędziował: Halil Umut Meler (Turcja).

tekst i foto: PZPN

Skomentuj post