Zarzuty wobec Romana Giertycha
Jarosław Kaczyński, przemawiając z mównicy sejmowej, oskarżył Romana Giertycha o przyczynienie się do śmierci Barbary Skrzypek, byłej współpracowniczki PiS. Prezes partii rządzącej nazwał Giertycha „głównym sadystą”, twierdząc, że podczas przesłuchań adwokat miał znęcać się nad Skrzypek. „To jest dzisiaj sprawa naprawdę bardzo ważna” – podkreślał Kaczyński, co spotkało się z mieszanymi reakcjami na sali plenarnej: od aplauzu po głośne buczenie.
Reakcja opozycji
Na słowa Kaczyńskiego szybko zareagował Zbigniew Konwiński, szef klubu Koalicji Obywatelskiej. W swoim wystąpieniu zarzucił prezesowi PiS, że jego retoryka jest rodem z PRL-u. „Panu się czasy pomyliły. Pan mentalnie jest w innej rzeczywistości” – mówił Konwiński.
Starcie na mównicy
Do eskalacji konfliktu doszło, gdy na mównicę wszedł Roman Giertych. W bezpośredniej konfrontacji z Jarosławem Kaczyńskim poseł odpierał zarzuty, jednocześnie apelując o spokój. „Jarku, siadaj spokojnie, uspokój się” – powiedział Giertych. Na te słowa Kaczyński odpowiedział ostro: „Nie jestem z tobą po imieniu łobuzie”.
Przerwa w obradach
W wyniku narastających emocji i chaosu na sali sejmowej marszałek ogłosił dziesięciominutową przerwę. W tym czasie posłowie opozycji wznosili okrzyki „morderca” w kierunku Giertycha, co jeszcze bardziej podgrzało atmosferę.
Polityczne reperkusje
Awantura w Sejmie stała się tematem numer jeden w polskich mediach i wywołała szeroką dyskusję na temat poziomu debaty publicznej oraz odpowiedzialności polityków za swoje słowa. Zarówno PiS, jak i opozycja wykorzystują to wydarzenie do mobilizacji swoich elektoratów.
To zdarzenie pokazuje, jak napięta jest atmosfera polityczna w Polsce i jak łatwo dochodzi do eskalacji konfliktów na najwyższym szczeblu władzy. Czy takie sytuacje wpłyną na zmianę retoryki w Sejmie? Czas pokaże.
Napisz komentarz
Komentarze